Biorąc pod uwagę rzeźbę terenu i jego geologiczną przeszłość, nie można się dziwić, że powstał tu wodospad. Płynąca przez południową Brazylię rzeka Iguazú przecina bazaltowy płaskowyż, który kończy się tuż powyżej jej ujścia do Parany.
W miejscu gdzie kończy się skorupa lawy, na leżące 70 m poniżej skały osadowe spada co najmniej 5000 metrów sześciennych wody na sekundę. Rzeka tuż przed krawędzią wodospadu rozdziela się na wiele ramion, tworząc w ten sposób kilka odrębnych cataratas.
Najbardziej widowiskowa jest półokrągła Garganta del Diablo (diabelska gardziel), którą można obejrzeć, przy akompaniamencie ogłuszającego huku i wszechobecnej przemaczającej wszystko mżawki, podczas wycieczki statkiem lub dzięki sieci wiszących mostków – pasarelas.
Pomimo nieustających prób rozbudowania infrastruktury turystycznej liczący 55 tys. hektarów Parque Nacional Iguazú zdołał zachować swój charakter i nadal jest królestwem tropikalnych lasów, z ponad dwoma tysiącami zidentyfikowanych gatunków roślin, mnóstwem owadów, czterystoma gatunkami ptaków oraz licznie występującymi ssakami i gadami.
Według legend Indian Guaraní, wodospad Iguazú powstał na rozkaz boga lasu. Pewien wojownik zakochał się w dziewczynie, która spodobała się leśnemu bóstwu. Gdy para kochanków uciekała łodzią w dół rzeki, zazdrosny bóg sprawił, że dno rzeki obsunęło się nagle tuż przed zbiegami. Dziewczyna wpadła w przepaść i wtedy bóg zamienił ją w skałę na dnie wodospadu, a wojownika w drzewo rosnące na krawędzi urwiska, by oboje patrzyli na siebie przez wieki.
Nurt rzeki Iguazú jest wyjątkowo silny i szybki; niejeden turysta został wciągnięty w jej szalejące odmęty, a rozpaczliwa walka o życie kończyła się dramatycznie w pobliżu Isla San Martín.
Dzika przyroda tych terenów to potencjalne źródło jeszcze innych zagrożeń. W 1997 r. jaguar zagryzł dziecko. Zwiedzający powinni zatem uważać na dzikie koty, absolutnie ich nie drażnić, a w przypadku spotkania z nimi „twarzą w twarz” nie wpadać w panikę. W takiej sytuacji należy mówić do zwierzęcia spokojnym, ale głośnym głosem, nie odwracać się doń plecami i nie uciekać, ale próbować sprawić na napastniku wrażenie, że jest się od niego większym i silniejszym.
Niestety, nie tylko zwierzęta mogą stanowić zagrożenie – na turystów czyhają także dwunożni grabieżcy. Zjawisko parkowych kradzieży nie przybrało jeszcze, co prawda, masowego charakteru, ale coraz częściej słyszy się o takich przypadkach.
Przed obejrzeniem samego wodospadu warto wspiąć się na wieżę, z której roztacza się wspaniały widok na okolicę. Należy to jednak uczynić przed południem, zanim autobusy wycieczkowe przywiozą tłumy turystów. Opuszczając to odwiedzane tłumnie miejsce i idąc dalej w dół, można darmowym promem przedostać się na Isla Grande San Martín, która oprócz wspaniałych widoków oferuje także schronienie przed hałaśliwym tłumem wycieczkowiczów.
Powódź uszkodziła wiszące ścieżki wiodące nad Garganta del Diablo, ale wodospad można także podziwiać z punktu widokowego przy drodze do Nandú oraz z pokładu pływającego tam promu. Widok wodospadu jest imponujący i przywodzi na myśl wyobrażenia pierwszych żeglarzy z Europy, którzy po dotarciu tutaj, widząc kaskady wody z ogłuszającym hukiem spadające w mroczne otchłanie, wyobrażali sobie, że dopłynęli do krańca ziemi.